+2
hiszpan 19 listopada 2025 18:18
Image

Image

Zabrałem z Polski worek lizaków więc przydadzą się tutaj jak znalazł. Wchodzimy między ceglane budyneczki. Szybko jedna rzecz rzuca mi się w oczy – gdzie elektryczność?? No właśnie, jak pisałem poprzednio zdecydowana większość Madagaskaru jest niezelektryfikowana. Budyneczki są albo z cegły palonej albo laterytowej. Cały parter to miejsce dla zwierząt gospodarskich – kur, kóz i zebu. Ludzie mieszkają na pięterku. Tak wygląda przykładowa izba:

Image

A tu obok kuchnia z paleniskiem, gdzie przygotowuje się strawę. Nie ma kominów więc jest wiecznie zadymiona. Tsu opowiada o przerażającej statystyce, że większość zgonów powoduje tu rak płuc! No szok.

Image

Wszędzie oczywiście pełno wszędobylskich dzieciaków, które chętnie pozują do zdjęć. Już się dowiedziały od Tsu, że na koniec będą lizaki.

Image

Image

Dookoła wsi pola uprawne z ryżem, warzywami a nawet owocami

Image

Image

Image

Image

Pytam gdzie są toalety – Tsu odpowiada rozbrajająco – Nie ma, chodzi się po prostu w pole za potrzebą…

Image

Dookoła sami młodzi aż tu nagle objawia się nam taka starowinka.

Image

Żartujemy, że ma ze … 40 lat! Tsu spojrzał na mnie jakoś tak dziwnie wcale się nie śmiejąc :? Popatrzyłem w statystyki i są przerażające, średnia wieku to 24 lata, starszych ludzi jest po prostu mało. Dla porównania w Polsce średnia to ok 44 lata. Wynika to z jednej części z dużej liczby urodzeń ale i oczywiście wielkiej umieralności w średnim wieku. Malgaszy jest około 33 milionów więc tylko ciut mniej niż Polaków.

Oprócz ryżu masowo uprawia się na tym obszarze agawę sizalową. Wyrabia się z niej sznurek bardzo przypominający nasz konopny:

Image

Na koniec dzieciaki ustawiają się karnie po obiecane lizaki – od najmniejszego do największego ? Jest mega sympatycznie, to jest jedna z „bogatszych” wiosek jak na warunki Madagaskaru

Image

Image

Image

Jedziemy dalej i mijamy coraz więcej pól uprawnych z ryżem. Przez warunki górzyste miejscowi budują tarasy

Image

Image

Image

Image

Za każdą wioską możemy napotkać grobowce – indywidualne lub rodzinne. Kraj jest w przeważającej większości chrześcijański z dominującym katolicyzmem. Odwiedził ich kiedyś nasz Jan Paweł II.

Image

Image

Na drodze właściwie tylko busy i ciężarówki, samochodów osobowych jest jak na lekarstwo. A wzdłuż drogi podróżują miejscowi – głównie piechotą:

Image

Image

Image

Jak się zatrzymujemy to nawet nie wiadomo skąd zjawia się zawsze grupka miejscowych:

Image

Image

Image

Image

Image

Przecinamy w kilku miejscach tory kolejowe prowadzące z Tany do Antsirabe ale pociągi na tej trasie nie kursują już od wielu lat. Tsu odpowiada wzruszeniem ramion – Nasz rząd nie zajmuje się takimi sprawami jak infrastruktura tylko jak każdy porządny afrykański rząd aż do kolejnego przewrotu skupia się głównie napychaniem własnej kabzy… - konkluduje :(

Image

Image

Image

Smutne ale wygląda na to, że z roku na rok jest po prostu gorzej, stąd między innymi ostatni przewrót sprzed miesiąca raptem. Ale Tsu nie wierzy, że cokolwiek się zmieni. Wygląda na to, że bieda tylko się powiększa.

Image

Nabieramy ochotę na przydrożną kawkę. Punkty sprzedają ten napój zawsze przy parkingu dla ciężarówek. Taka kawka kosztuje zwykle 40-50 groszy za kubek.

Image

Przy jednym z postojów spotykamy grupkę lokalesów rozpijających lokalny bimberek.

Image

Ponieważ jesteśmy zawsze i wszędzie atrakcją, lekko zataczający się panowie zapraszają nas do degustacji :D

Image

No nie powiem, było ciekawie…. ?
A tu wspaniały stragan z drewnianymi modelami samochodów – piękny!

Image

Późnym popołudniem dojeżdżamy w końcu do Antsirabe. Miasto założyli norwescy misjonarze w XIX wieku i słynie między innymi ze źródeł termalnych. Nie odwiedzimy ich niestety, bo są daleko i drugą stronę od naszego kierunku jazdy.
Najbardziej reprezentacyjnym budynkiem miasta jest Hotel des Thermes, obecnie trochę podupadający ale w przeszłości był między innymi domem króla Maroka Mohameda V, który przebywał tu na wygnaniu:

Image

Image

Obok rosną wspaniałe drzewa jacaranda, których kwiaty kwitną na fioletowo co wygląda niesamowicie malowniczo

Image

Image

Jest tu też i polski akcent – ulica Beniowskiego.

Image

Oczywiście historycznie Beniowski był węgierskim szlachcicem urodzonym na terenie dzisiejszej Słowacji ale poprzez fakt, że uczestniczył w Konfederacji Barskiej, czuł się trochę też Polakiem. Napisał wspomnienia o swoich przygodach na Madagaskarze a unieśmiertelnił go sam Słowacki w swoim słynnym poemacie.

W Antsirabe królują riksze piesze

Image

Centralnym punktem miasta jest prześliczny budynek stacji kolejowej, całkiem dobrze utrzymany.

Image

Nasz Tsu pochodzi właśnie z Antsirabe i opowiada, że jak był dzieckiem to kilka razy dziennie odchodził stąd pociąg do Tany. Drugim sławnym budynkiem jest kolonialny budynek poczty – pozostałość po Francuzach:

Image

Niedaleko znajduje się katedra zbudowana na wzór europejski z ciekawymi akcentami polskimi w środku

Image

Image

Na głównej promenadzie miasta, gdzie spacerujemy stoi pomnik upamiętniający wszystkie osiemnaście plemion Madagaskaru

Image

Image

Robi się ciemno i wbijamy do pobliskiej restauracji, jedzenie jakoś nie powala ale jest znowu bardzo tanio. Przez okno podziwiamy jakąś lokalną demonstrację, nawet Tsu nie wie o co im chodzi.


Dodaj Komentarz

Komentarze (2)

zeus 2 grudnia 2025 23:08 Odpowiedz
hiszpan napisał:Oczywiście historycznie Beniowski był węgierskim szlachcicem urodzonym na terenie dzisiejszej Słowacji ale poprzez fakt, że uczestniczył w Konfederacji Barskiej, czuł się trochę też Polakiem. Napisał wspomnienia o swoich przygodach na Madagaskarze a unieśmiertelnił go sam Słowacki w swoim słynnym poemacie. W ogóle dobry podcast o nim zrobił Miłosz Szymański z Za Rubieżą https://open.spotify.com/episode/4cmBRTeHL7EFSSyMMsYkPn
jprawicki 8 stycznia 2026 15:35 Odpowiedz
Bardzo fajnie czytało się Twoją relację. Dzięki!